Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz

Opowieść o kobietach, które nie chcąc dopasować się do istniejących reguł, szukają swojego miejsca na ziemi. Debiutancka powieść Joanny Burdek – reklamowej strateżki i marketerki.

Kup książkę z autografem

 

 

 
 

Wyrusz w niesamitową wyprawę

Zanurz się w historię

Uwięziona w toksycznym związku Karina, pragnąca miłości Magda, mała dziewczynka, która wie więcej niż mogłoby się wydawać. I Blanka odkrywająca wyszukiwarkę snów. Wszystkie muszą przeciwstawić się męskiej dominacji i kobiecej uległości. Czy się im uda?

Kup książkę z autografem

Przeczytaj fragment

Poznaj bohaterów

Blanka

Blanki nie wyróżnia jej wygląd. Wygląda podobnie do tysięcy „zwyczajnych” kobiet. Blanki nie wyróżnia też jej towarzyskość. Niezbyt dobrze czuje się wśród ludzi, szczególnie obcych. Blankę wyróżniają jej sny. Miewa je od zawsze. Długie, plastyczne, pełne przygód i dziwacznych postaci. Z biegiem lat wykształciła w sobie niezwykłą umiejętność zapamiętywania ich praktycznie w całości. Jej życie diametralnie zmieniło się, kiedy szukając metod utylizacji zwłok psa, przypadkiem kliknęła w internecie w tajemniczy link. Link ten pozwolił jej odkryć ASDYKU - wyszukiwarkę snów.

Dziewczynka

Zaprowadzili ją do pokoju obok. Ją i młodszego braciszka. Bawili się. A potem strasznie zachciało jej się siku. I pan sanitariusz przyniósł jej niebieski, stary nocnik. Potem znowu się bawili, a potem zrobiło się strasznie cicho. Panowie wyszli, a taty już nie było na progu. Tylko leżał na łóżku bardzo, bardzo biały. Jak kreda. I mama powiedziała jej, że tata poszedł do nieba, a jej brat bardzo się ucieszył, bo myślał, że teraz poleci do niego samolotem. I mama się rozpłakała. A potem wszystko znikło. I została sama.

Karina

Zanim poznała męża, była zwykłą dziewczyną z kamienicy. Miała kilka par jeansów, nie żyła w luksusie, ale wszyscy mówili, że „zapowiada się dobrze”. Była prymuską w szkole i na uczelni. Miała świetne wyniki, była błyskotliwa, wyróżniała się sposobem bycia i myślenia. Małżeństwu poświęciła się w całości, na maksa. Jak to miała w zwyczaju w każdej dziedzinie życia. Aż w końcu poczuła, że jej życie przypomina posiadówkę przy stoliczku z białym obrusem z fikuśnymi filiżaneczkami. Nikt nie siorbie, tylko takie delikatne bon ton. Popija sobie jaśminową herbatkę. A gdy nikt nie patrzy wstaje, pije colę z cukrem z puszki i beka.

Magda

Magda uwielbia czytanie. Sama poświęca mu prawie każdą wolną chwilę. Śpi z książkami, budzi się z książkami, je, a nawet sika, czytając. Biega, słuchając audiobooków. Są dla niej alternatywną rzeczywistością, drugim światem, otwierając je, czuła, że przechodzi do innego wymiaru. W swoim wiejskim domu ma specjalny pokój, w którym okna są zasłonięte ciemnymi zasłonami z atłasu. Na środku stoi gigantyczny fotel w kolorze turkusowym, z wielkim oparciem, i podnóżek, a obok stolik z małą lampką. Pod ścianami, piętrzą się stosy zakurzonych książek. Czasem książki zamieniają się miejscami, innym razem całe stosy zmieniają swoje położenie względem siebie. Tak czy inaczej, tylko ona wie, co znaczą te stosy.

Joanna Burdek

Joanna Burdek pisarka, strateg,  copywriter.

Urodziła się w 1982 roku w Krakowie. Z wykształcenia strateg marketingowy i politolog. Ukończyła warszawską, podyplomową szkołę Strategii Marki SAR. Jest uznaną doradczynią marketingową i autorką bloga BrandBu. Wspólnie z mężem prowadzi prężnie działającą agencję reklamową Brand Useful. Na co dzień pracuje dla największych marek i prowadzi szkolenia. Jest autorką publikacji o tematyce marketingowej, w tym pierwszego w Polsce e-booka z nową typologią ambientów. Jej artykuły ukazywały się w największych portalach i czasopismach branżowych. Prywatnie mama syna Baltazara, żona Jarka, pasjonatka psów, szczególnie rasy border collie. Lubi chodzić po górach, jeździć na rowerze i na rolkach.

 

 

 

O czym jest ta historia?

Mężczyźni

Nie ważne, czy go kochasz, kpisz z niego, opłakujesz go czy wykorzystujesz. W Twoim życiu zawsze jest jakiś samiec, który wyciska na Tobie wielkie, niezniszczalne męskie piętno. 
To piętno może Cię wzmocnić, albo zabić. Ale to Ty decydujesz.

Kobiety

Mam osiem rąk i osiem nóg. Mam cztery głowy, jestem w każdym wieku. Ja. Jestem tym, kim jestem. Jestem tym, kim chcę. Mam krótkie włosy, długie włosy. Tyłek chudy, tyłek gruby, do wyboru. Piersi małe lub duże. Jestem mądra lub głupia. Jak wolisz. Stoję dumnie, poczwórna ja. I głaszczę psa, który sika ludziom na nogi.

Wyszukiwarka snów

Czasami sen bywa realniejszy niż życie. Szczególnie, jeśli masz Snugle - wyszukiwarkę snów, która przenosi Cię do niesamowitych krain. Wtedy możesz iść na trampolinę, albo oglądać człowieka - Azora. Możesz też adoptować rudego kota bez rodowodu, który akurat wyskoczy z trumny.

Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz - recenzje

Książka składa się z historii trzech kobiet: Magda, nauczycielka ze wsi która pragnie miłości; Karina tkwi w toksycznym związku od lat i w końcu postanawia coś z tym zrobić oraz Blanka, pracownica korporacji dla której bardzo dużą rolę odgrywają w życiu sny. Potrafi je zapamiętać, jakby były rzeczywistością..
W tych historiach nie zabraknie również mężczyzn: Marek, który miał traumatyczne dzieciństwo przez chorą psychicznie matkę; Krzysztof, który jest, był partnerem dwóch kobiet wyżej wymienionych ale nie zdradzę co i jak i Dyrektor korporacji (Korpoludek)...

Książka zupełnie inna niż takie co dotychczas czytałam. Przesiąknięta wulgaryzmami ale są one tutaj jak najbardziej na miejscu. Historie z początku wydają się być oddzielne ale po jakimś czasie wszystko się łączy i pasuje do siebie jak porozrzucane puzzle.
Książka mi się bardzo podobała i ciężko było się od niej oderwać. Ma w sobie nutkę tajemniczości, magii i nudnego życia codziennego... idealne połączenie

Źródło

To, że prowadzę konto o książkach - można nazwać pasją/odskocznią/hobby. Chociaż gdybym miała napisać co lubię robić w wolnym czasie, to zapytałabym: "A co to takiego?". Już od jakiegoś czasu miałam możliwość tylko słuchać książki w czasie drogi do i z pracy. Teraz w związku z moją działalnością, często po pracy jadę do dalszej pracy i myślami jestem już przy kolejnych podopiecznych, z którymi przyjdzie mi pracować.
A to nie nastraja do skupienia na czytanej przez lektora książce. Dlatego tak bardzo się cieszę, że książka po którą sięgnęłam w formie papierowej - była tego warta.

Źródło

Lubicie czytać książki, które na pierwszy rzut oka są nieoczywiste, dziwne? Intrygują okładką, nietuzinkowym tytułem?
Dostając propozycję od pani Joanny nie wiedziałam w sumie na co się porywam. Zapoznałam się z opisem i stwierdziłam, że to będzie kolejne ciekawe wyzwanie. I takie było :)
"Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz" to książka z literatury obyczajowej, w której poznajemy kilku bohaterów. Ich przemyślenia są ciekawe, czasami ironiczne, miejscami bardzo trafne. Niektórzy mogą się z nimi nie zgodzić, inni przybiją piątkę. Kobiety, które poznajemy nie zgadzają się z pewnymi regułami, które rządzą światem. Oczywiście w ich życiu pojawiają się mężczyźni, jednak nie goszczą w nim długo. Z pozoru każda z historii jest inna, nie łączy się, jednak im dalej posuwamy się do przodu czytając książkę, tym więcej mają one ze sobą wspólnego.
Zaintrygowała mnie postać Blanki, która zapamiętuje swoje sny i tak naprawdę nie wiadomo, na ile pokrywają się z rzeczywistością ;) Książka pobudza czytelnika do przemyśleń na temat naszego życia. Podobało mi się to jak autorka przedstawiła pracę w korporacji, pogoń za pieniądzem, statusem, ale przy tym zerowym życiu osobistym. Przyznam, że postrzegam ją tak samo, dlatego nigdy bym się tam nie zatrudniła :D
Jest to inna książka. Nie czyta się takich na co dzień.
Polecam serdecznie, jeśli szukacie lektury nie tak prostej, jak mogłoby się wydawać, a jednocześnie mogącej być bliżej Waszym poglądom niż myślicie ;)

Źródło

Widzę, że nie tylko ja mam dziwne sny. Ta książka jest jak zwariowany sen. Kompletnie nie wiesz o co chodzi, śmiejesz się z tego jak twój mózg ma kosmate myśli, sporo rzeczy zapominasz, a inne tkwią w głowie jak głaz, którego nie da się za nic wyrzucić z głowy.
Jest to idealna książka na letnie dni. Weźcie koc i usiądźcie gdzieś w parku i zanurzcie się w tej lekturze. Nie zauważycie jak was wciągnie, a już dawno ustąpiło miejsca.
Zakończenie nie rozumiem, ale czy zawsze trzeba myśleć trzeźwo. Ta książka jest mega irracjonalna dlatego tak lekka i fajna do czytania

Źródło

To historie trzech kobiet, początkowo ze sobą niezwiązane, w pewnym momencie się łączą
Poznajemy Blankę niezwykle barwną postać, pracownicę korporacji, która nauczyła się zapamiętywać swoje osobliwe sny niemal w całości. Magdę, nauczycielkę, kochającą bieganie, książki i nie mającej szczęścia w miłości. Spotykamy również Karinę, która po latach zdobywa się na odwagę, aby zmienić swoje życie.
Naszym bohaterkom towarzyszą również panowie. Marek, którego matka chorowała psychicznie i jego żony też. Krzysztof, piękny mąż Kariny i Korpoludek kochający "Panią Korporacje" i wykonujący wszystkie zadania "na asap".
Nasze bohaterki nie chcą dostosowywać się do otaczającej rzeczywistości, spełniać cudzych oczekiwań. Jedyna opcja, to zabić szatana pod schodami.
To książka zupełnie inna od wszystkiego co czytałam. Dającą chwilami do myślenia a przy tym lekko napisana.
Mówiąc, a raczej pisząc krótko, bardzo podobała mi się ta pozycja.
Już czekam na kolejne książki.

Źródło

#RudyKotBezRodowodu to książka napisana przez @asia_burdek opowiadająca o kobietach, szukających swojego miejsca na ziemi, które nie chcą się dopasować do istniejących reguł.
Jest to pozycja z gatunku obyczajowych, ale przyznam szczerze, że zaskakująca i napisana w tak przystępny sposób, że skusiła do lektury nawet mnie, osobę która zazwyczaj celuje w bardziej "mroczne" tematy.
Zachęcam gorąco do przeczytania oraz odwiedzenia strony internetowej autorki rudykotizielonykorytarz.pl
"SEN BYWA REALNIEJSZY NIŻ ŻYCIE".
Lubicie takie książki?

Źródło

Do przeczytania tej książki skusił mnie rudy kot w tytule, myślałam, że to będzie coś zabawnego. Rudy kot ukazał mi się tylko raz, co specjalnie zabawne nie było, ale nie znaczy, że w tej historii nie było zabawnych momentów. Ta historia wciągnęła mnie na tyle, że książka Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz autorstwa debiutującej pisarki Joanny Burdek została przeczytana w jeden wieczór.

Przeczytałam, ale trudno mi jasno się wyrazić, co tak naprawdę o niej sądzę. Nie jest to taka zwykła opowieść, bo wywołuje mnóstwo emocji. Nie brakuje tu zabawnych momentów, są też pikantne sceny erotyczne z wywołującymi zażenowanie szczegółami, ale cała treść przesiąknięta jest pewną tajemniczością, która według mnie nie jest przewidywalna. Bo jak można przewidzieć bardzo dziwne, prawie realistyczne sny Blanki, które w pewnym momencie już nie potrafiłam odróżnić od rzeczywistości. Człowiek ma różne sny, po których się budzi i szybko zapomina, tamte sny jakby się nie kończyły w końcu wciągnęły pozostałe bohaterki opowiadania, które łączy chęć przeciwstawienia się przeciwko jakże popularnej męskiej dominacji, jak również pragnienie przeciwstawienia się kobiecej uległości.

Blanka podobna do tysięcy kobiet, niezbyt towarzyska, nie czuje się dobrze wśród obcych ludzi, źle się czuje w świecie korporacji, nie przepada za swoim firmowym towarzystwem, w czasie przerw zwierza się kumplowi informatykowi. Blanka niczym specjalnie się nie wyróżnia, poza długimi, pełnych przygód i dziwacznych postaci, które z biegiem lat nauczyła się zapamiętywać w całości. Jej życie zmieniło się nagle, kiedy szukając w internecie metod utylizacji zwłok swojego psa, kliknęła w tajemniczy link prowadzący do wyszukiwarki snów.

Dziewczynka, której tato zabił się na progu łazienki. Powiedzenie ""W domu ludzie umierają"" nabiera znaczenia. Sama musiałam kiedyś jechać na pogotowie po upadku na podłogę. Efektem był plasterek chirurgiczny na brodzie, ale tato dziewczynki nie miał już tyle szczęścia. Zabił się na śmierć.

"Zaprowadzili ją do pokoju obok. Ją i młodszego braciszka. Bawili się. A potem strasznie zachciało jej się siku. I pan sanitariusz przyniósł jej niebieski, stary nocnik. Potem znowu się bawili, a potem zrobiło się strasznie cicho. Panowie wyszli, a taty już nie było na progu. Tylko leżał na łóżku bardzo, bardzo biały. Jak kreda. I mama powiedziała jej, że tata poszedł do nieba, a jej brat bardzo się ucieszył, bo myślał, że teraz poleci do niego samolotem. I mama się rozpłakała. A potem wszystko znikło. I została sama."

Karina była zwykłą dziewczyną z kamienicy, miała kilka par jeansów, według innych "zapowiadała się dobrze", nie żyła w luksusie. Była prymuską w szkole, później na uczelni, była błyskotliwa, wyróżniała się sposobem bycia i myślenia. Kiedy wyszła za pewnego uroczego przystojniaka, w całości poświęciła się małżeństwu. Mąż okazał się toksycznym kretynem, co jest bardzo powszechne wśród takich rozpuszczonych wśród otoczenie lalusiów, prowadzi podwójne życie, nie obchodzi go nawet, kiedy pewnego dnia dzwoni ze szpitala z prośbą o przywiezienie potrzebnych rzeczy. Po prostu przeszkadza mu w pracy. Ten sam laluś spotyka się po kryjomu z Magdą.

Magda każdą wolną chwilę poświęca na czytanie książek. Ma ich pełno pod zakurzoną ścianą, czyta je w swoim specjalnym pokoju, czyta je w łazience nawet podczas sikania, biega słuchając audiobooków. Budzi się obok książek. Pewnego dnia przechodząc przez las poznaje Krzysztofa, który zauroczył ją właśnie tym, że zobaczyła go pochłoniętego książką. Krzysztof akurat jest mężem Kariny, o czym ona jeszcze nie wie.

Wszystkie te kobiety wraz z dziewczynką łączy niechęć do istniejących reguł oraz stereotypów. W pewnym momencie wszystkie znikają ze swojego codziennego życia, spotykają się w pewnym, jakby oderwanym od rzeczywistości miejscu. Ich wspólnym celem jest zakończenie tego dziwnego świata toksycznych zadufanych w sobie mężczyzn i uległych im kobiet, dzięki czemu realizują pewien plan, co kończy się całkiem nieoczekiwanie. Historia ta po przeczytaniu długo daje do myślenia.

Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz to debiutancka powieść Joanny Burdek, której premiera była zaledwie kilka dni temu, więc proszę nie pisać, że jej nie znacie, bo nie znacie, chyba że już ją zdążyliście przeczytać. Na pewno warto przeczytać, bo wciąga niemal od początku, od początku przesiąknięta jest pewną tajemniczością. Nawet nie zdążycie zauważyć, kiedy znajdziecie się na 242 stronie tej książki.

Źródło

"Ta książka jest pokręcona jak jej tytuł. To mieszanka wybuchowa, która zaskakuje w momentach, w których się tego nie spodziewamy. Nieraz w trakcie jej czytania pomyślałam „co ta autorka bierze, że wymyśla takie rzeczy???”. Tu fikcja literacka miesza się z wydarzeniami, których bohaterkami mogłaby być każda z nas. To ułatwia zidentyfikowanie się choćby z częścią sytuacji. Te proste historie mogą uśpić naszą czujność, ale tylko na chwilę…
Poznajemy historie trzech kobiet - Blanki, pracowniczki korporacji, która nie cierpi nadmuchanych koleżanek z pracy, pogoni za pieniądzem i awansami; Kariny, która żyje w wykańczającym, toksycznym związku; Magdy, pragnącej zaznać prawdziwej miłości i małej dziewczynki, która staje się przewodniczką w świecie łączącym wszystkie wydarzenia. Owe kobiety chcą przeciwstawić się dominacji mężczyzn. Razem stają w szeregu, aby połączyć siły i wreszcie powiedzieć „STOP”. Brzmi jak opis feministycznego manifestu? Pozory potrafią mylić

Ta książka wydała mi się intrygująca od samego początku. W tym kontekście nie zawodzi ani na moment. Przeskoki ze świata całkowicie realnego do świata totalnej fikcji, wręcz magii nie pozwalają się nudzić. Momentami trudno nadążyć za rozwojem zdarzeń, ale wszystko to powoduje, że chcesz czytać dalej, aby jak najszybciej poznać zakończenie. O ironio! Myślałam, że wiem jakie ono będzie, przewidywałam… ale nawet nie otarłam się myślami o to co się na końcu całej historii wydarzy. Zakończenie powoduje, że ze szczęką na podłodze szybko analizujesz to co przeczytałaś i… nadal jesteś w szoku.

Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz” to na pewno nie jest pozycja dla każdego. Niemniej czytelnicy, którzy lubią być zaskakiwani, lubią się w trakcie czytania rozmyślać „o co do licha w tym wszystkim chodzi?”, lubią połączenia kilku, czasem totalnie abstrakcyjnych światów powinni być zadowoleni.

Moja ocena: 7/10 za oryginalność i zaskakujące zakończenie

Źródło

Parę dni temu przeczytałam niezwykłą książkę. Nie był to ani romans ani thriller. Był to zupełnie inny gatunek, taki po który często nie sięgam - obyczaj.
Spodziewałam się bardzo lekkiej książki, na raz z ciekawą fabułą.
To co dostałam przerosło moje najśmielsze wyobrażenia.
Bardzo długo zastanawiałam się o czym tak naprawdę jest ta książka. Dlaczego autorka opisuje wydarzenia dość banalne, czasem nawet takie na które nie zwróciłabym uwagi?
Odpowiedz niestety nie nadchodziła aż do momentu w którym sama ją zrozumiałam! Ale rozpocznę od początku !
Autorka przedstawiła historię kilku kobiet, które wiodą dość spokojne życie za to każda z nich kieruje się w życiu innymi zasadami. Choć trudno to nazwać zasadami. Każda z nich cierpi na jakąś przypadłość.
Jaką? Tu pozostawię Was w niewiedzy :)
Wszystkie wydarzenia które zostały przedstawione w tej historii wydarzyły się z jakiegoś powodu. Niesie to za sobą pewne konsekwencje a nawet jest rezultatem pewnych zachowań.
Która z postaci wywarła na mnie największe wrażenie ? Zdecydowanie Blanka. Zafascynowały mnie jej sny, które były namiastka rzeczywistości a także przejawiały pewne poczynania które miały stać się w realnym życiu. Kultowe słowo ASDYKU chodziło za mną kilka dni! Jej postać zdziwiła mnie także w momencie kiedy umiera jej zwierzak. Kobieta zachowała zimną krew, była wręcz pozbawiona jakichkolwiek odruchów ludzkich chodzi mi tu głównie o emocje. I właśnie ten moment spowodował że zaczęłam patrzyć mantę książkę bardziej pod kątem psychologicznym!
Porównując kolejne bohaterki szczególnie Magdę i jej stosunek do seksualności mogłabym powiedzieć że jej nadmierna kontrola a także sama seksualność również została zakorzeniona gdzieś głęboko w jej psychice.
Przedstawiona historia posiada w sobie wiele wątków. Mamy tutaj toksyczny związek, dziwne sny, dominację. Wszystkie te problemy łączą się w jedną spójną całość. Muszę przyznać że autorka wykonała świetną robotę łącząc tak wiele niezależnych ze sobą wątków.

Bardzo mnie zaintrygowałaś. Książka już czeka na półce, wkrótce będzie czytana.

Tak abym mogła otrzymać jeden klarowny opis sytuacji. Powieść Rudy kor bez rodowodu i zielony korytarz jest powieścią trudną, wymagającą od czytelnika ogromnego skupienia oraz analizowania szczegółów. To właśnie te małe szczegóły prowadzą do całkowitego zrozumienia książki, i wyłuskania z niej tego co najlepsze ! Kilka razy zauważyłam dwa zmiennie style pisania autorki. Wydaje mi się że jest to związane z kreacją postaci, gdyż autorka wcielała się w każdą postać, nadając jej indywidualny charakter i sposób wypowiedzi. Do czego dążę. Czytając wypowiedzi Blanki nieraz miałam wrażenie jakbym miała do czynienia z literaturą piękną. Jej wypowiedzi były pełne przemyśleń i metafor które sięgały do wysokiej rangą literatury. Sposób budowania zdań, filozoficzny aspekt a także porównania czy przezwiska - hiperbola - to odtąd moje ulubione przezwisko, były czymś pięknym. Natomiast wypowiedzi Magdy były zupełnie inne. Bardziej współczesne. Tutaj autorka nie bała się nadmiernej ilości przekleństw, czy wulgarnych aktów seksualnych. Przez to zauważyłam te dwie różne postaci, różne ich skrojenie. Fabuła bardzo mnie intrygowała. W jednym przypadku uczuć i emocji było bardzo dużo. W drugim zaś przypadku panował bezwzględny stoicyzm.

2) ogromną zagadką pozostały dla mnie tytuły rozdziałów. Były wręcz zabawne ale i posiadały metaforyczny wydźwięk. Spotkanie z tą lekturą okazało się dla mnie bardzo owocne. Nauczyło mnie cierpliwości ale i poszanowania różnych ideologii i światopoglądu. Myślę że jest to książka która ma w sobie ogromny potencjał i każdy z czytelników odbierze ją inaczej a także wyłuska z niej inne przesłanie. @asia_burdek gratuluję dobrej książki. Zdecydowanie pozostanie ona na długo w mojej pamięci

Źródło

Nie zdarzyło mi się pisać jeszcze recenzji "na świeżo" czyli od razu po skończeniu książki, ale tym razem muszę. Ta książka robi kisiel z mózgu. Dostajesz książkę , której opis wskazuje na lekką, zabawną, historyjkę kilku kobiet, które chcą być sobą w świecie, w którym dopasowywanie się jest przecież można powiedzieć atutem, książkę której okładka nic specjalnego sobą nie zdradza, a tytuł jest wręcz dziwny, no bo sorry "RUDY KOT BEZ RODOWODU I ZIELONY KORYTARZ" mi się kojarzy wiecie z czymś w stylu poradnika jakiegoś takiego ni to motywującego ni rozwojowego no ni cholery niewiem czemu mam takie skojarzenia. W każdym razie, każde moich wrażeń jest mylne. To genialna książka z ogromnym przesłaniem, I wcale nie podpięłabym jej pod obyczajówkę, to już taki thriller. Autorka do ostatniej strony każe czekać na wyjaśnienia, I albo jak jestem tak głupia, że się wcześniej nie zorientowałam, albo ona jest tak genialna, że potrafiła tak pięknie czarować tą historią, że czytelnik nie ma SZANS na domyślenie się. Oczywiście stawiam na to drugie. 4 kobiety właściwie 3:
Magda, Karina i Blanka oraz mała dziewczynka, która jest w tej historii bardzo ważna, to główne postacie. Jedna- pragnie miłości, druga -którą dobija toksyczny związek, trzecia- której sny są tak nierealne, a które ona zapamiętuje tak dokładnie. I mała dziewczynka, która wie więcej niż może się wydawać. Każda z nich jest zupełnie inna, Każda ma inne problemy, Każda zmaga się z własnym życiem i jego rozterkami. 4 osoby, które łączy więcej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Podsumowując, bardzo podobała mi się tą książka, mam nadzieję, że będę mogła czytać kolejne książki autorki bo czegoś takiego jeszcze nie czytałam. Plus za świetne pióro, fabułę, przekaz, I przede wszystkim za pomysł.
POLECAM 5/5

Źródło

Jak Wam minęła sobota? Udało się Wam coś ciekawego przeczytać?

Ja jestem po lekturze książki „Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz autorstwa Joanny Burdek i powiem Wam, że to książkowe zaskoczenie. Opis okładkowy zdecydowanie nie przygotował mnie na taką wymagającą i mocną lekturę…

Surrealistyczny klimat tej książki, miejscami przypominający odczucia przy pierwszej lekturze „Mistrza i Małgorzaty” to zdecydowanie najmocniejsza strona tej historii. Atmosfera hipnotyzuje, zaciera granicę między snem a jawą i trafia wprost do umysłu, wwiercając tam pytania, które nie zawsze są wygodne. To opowieść, która zdecydowanie zmusza do refleksji i jeżeli szukacie przyczynku do rozmyślań o:

- postrzeganiu kobiet przez inne kobiety

- ograniczeniach społecznych związanych ze starością

- stereotypowym postrzeganiu ról związanych z płcią

- istocie pracy (zwłaszcza w korporacji) w życiu człowieka

- misji graniczącej z obłędem…

to polecam Wam lekturę.

To książka dziwna, momentami niewygodna, klaustrofobiczna, ocierająca się o stereotypy przy jednoczesnym piętnowaniu ich. Dosadny, momentami wulgarny język burzy utarte stereotypy i zdecydowanie nie jest to obyczajówka, jakie dotychczas czytałam.

Źródło

Hej Kochani! Pamiętacie taki film "Czarny kot, biały kot"? Jeśli nie, to ja mam dla Was dzisiaj Rudego kota w dodatku bez rodowodu, a to wszystko w zielonym korytarzu.

Proste historie, które składają się na ludzkie życie. Ich odkrycie wymaga jednak wielkiej odwagi. Bo do prawdy dotrzeć najtrudniej…
Oto opowieść o kobietach, które nie chcąc dopasować się do istniejących reguł, szukają swojego miejsca na ziemi. Pragnąca miłości Magda, uwięziona w toksycznym związku Karina, mała dziewczynka, która wie więcej, niż mogłoby się wydawać, i Blanka, zapamiętująca swoje sny tak dokładnie, jakby były rzeczywistością – wszystkie muszą przeciwstawić się męskiej dominacji i kobiecej uległości. Cena będzie jednak bardzo wysoka…

Jestem w trakcie czytanie i jak narazie zgadzam się z wysokimi ocenami na @lubimyczytac.pl 8/10.

Źródło

Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz" to debiutancka książka autorstwa Joanny Burdek.
Poznajemy historie 3 bohaterek - Magdy, która poszukuje miłości, Kariny tkwiącej w toksycznym związku i Blanki, pracownicy korporacji, której sny są tak realne, że czasami niewiadomo co jest snem a co rzeczywistością. Losy 3 kobiet niby nie są ze sobą powiązane, ale to tylko pozory..

Książka jest inna niż wszystkie, czytając zastanawiałam się "ale o co tu chodzi" Historia jest dziwna i pokręcona, ale także wciągająca, że chce się czytać dalej. Zakończenie zaskakuje, ale też dużo wyjaśnia. Książka intryguje i nawet po przeczytaniu zastawiałam się co było snem a co nie. Bo sen bywa realniejszy niż życie..

Źródło

Ostatnio w wolne dni miałam postanowienie ze nadrobię zaległości książkowe i udało mi się ! Książka Rudy Kot Bez Rodowodu i Zielony Korytarz autorstwa Joanny Burdek wciąga od pierwszej strony, czyta się ją lekko i wielką ciekawością. Jeśli lubicie historie o kobietach które maja w życiu swoje zdanie ta lektura jest dla Was!
Proste historie, które składają się na ludzkie życie. Ich odkrycie wymaga jednak wielkiej odwagi. Bo do prawdy dotrzeć najtrudniej…
Oto opowieść o kobietach, które nie chcąc dopasować się do istniejących reguł, szukają swojego miejsca na ziemi. Pragnąca miłości Magda, uwięziona w toksycznym związku Karina, mała dziewczynka, która wie więcej, niż mogłoby się wydawać, i Blanka, zapamiętująca swoje sny tak dokładnie, jakby były rzeczywistością – wszystkie muszą przeciwstawić się męskiej dominacji i kobiecej uległości. Cena będzie jednak bardzo wysoka…

Źródło

Mam dość. Kompletnie dość uśmiechniętych twarzy dookoła mnie i wszystkich, którzy zmuszają ludzi do tego, by być szczęśliwymi. Pokolenie sztucznej radości. Ludzie, którzy wciąż każą nam się śmiać. Jak w tym serialu, gdzie ktoś przykleił sobie kąciki ust, by cały czas się uśmiechać. Mówią ci, że jesteś zła, że nie pasujesz do reszty. A może po postu smutek to inna forma życia, nie lepsza, nie gorsza, po prostu jakaś…"

"Rudy kot bez rodowodu i zielony korytarz" to książka dziwna, nieoczywista, intrygująca. To książka rewelacyjna, poruszająca, zmuszająca do myślenia. Autorka stworzyła powieść odrobinę fantastyczną, odrobinę wyśnioną, ale i bardzo życiowa. Wykreowała i przedstawiła smutną prawdę, w której kilka odrębnych historii łączy się w jedną całość…

Blanka śni i ma niezwykłą zdolność do zapamiętania wszystkich wyśnionych przez siebie historii, Magda uwikłana w niejasną relację z mężczyzną, o którym prawie nic nie wie i Karina niespełniona życiowo żona i matka… Co je łączy? Jaki wpływ na ich życie będzie miało spotkanie małej dziewczynki na zielonym korytarzu?

Przyznaję, że książka ta wymagała ode mnie dużego skupienia, jednak świetne pióro autorki, odrobina humoru i wciągająca fabuła pozwoliły mi przeczytać ją bardzo szybko i naprawdę dobrze się z nią bawić. Podobały mi się wykreowane postacie, ich rozterki, problemy i przemyślenia. Na pewno nie było przewidywalnie. Jestem bardzo ciekawa, czym autorka zaskoczy mnie w przyszłości

Źródło

Napisz do autorki: