EKSPLOZJA MÓZGU

Pan Casio przywitał mnie w tym samym pokoju, co ostatnio. Nad drzwiami tym razem widniał napis: „Witaj w krainie fast forward”. Na środku pokoju nie było już wielkiego stołu ani krzeseł. Byliśmy w nim sami. Na jednej ze ścian zamontowano wielką szybę. Nie wiem, dlaczego pomyślałam, że to lustro weneckie.

Z drugiej strony w ogromnej sali było mnóstwo biurek. My staliśmy jakby na podwyższeniu, oglądając je niczym z wieży. Przy biurkach siedziały setki ludzi, kobiet i mężczyzn wyglądających tak samo, ubranych w białe koszule i czarne spodnie. Siedzieli przy komputerach. Widać było, że pracują, stukają.

Pan Casio zajął miejsce w pokoju tuż obok wielkiego, czerwonego przycisku i mikrofonu. Jego zegarek migał złowrogo, na wściekle żółty kolor. Pomyślałam, że zaraz coś się wydarzy. Przyciski w snach z reguły zwiastowały kłopoty.

Po chwili do pokoju weszły trzy kolejne osoby – dwie kobiety oraz mężczyzna – Azor z poprzedniego snu.

– Znowu ty? Chcesz banana?

– Nie… dziękuję.

– Nie to nie – powiedział, wyciągnął z kieszeni w spodniach mocno zmiażdżony żółty owoc i wsadził go do buzi (całego, ze skórką). Po chwili wypluł ją samą na podłogę, koło moich stóp.

– Co? – spytał.

– Nic – odpowiedziałam.

– Zaczynajmy – powiedział do Pana Casio.

Ten rozejrzał się po pokoju i stwierdził, że wszyscy są już obecni.

– No to zaczynamy – stwierdził.

Postukał kilkukrotnie w mikrofon, który wydał serię piszczących dźwięków, w tym czasie pracujący za szybą ludzie zwrócili twarze w jego stronę. W końcu zaczął mówić.

– Dzień dobry, moi mili. Ten dzień będzie najważniejszy w waszym życiu. Dokonamy dziś dogłębnego, skrupulatnego drenażu pierwotnie pofalowanego organu w głowie, który pod wpływem działania wykonywanej pracy coraz bardziej się spłaszcza. Mam na myśli wasze mózgi. Tę nieprzydatną galaretowaną maź, którą dzisiaj mam zamiar zamienić w czystej postaci miksturę 3T, czyli: timeline, team spirit, target. Jak wiecie, współczesny człowiek został zredukowany do roli małego, nieznaczącego korposzczura. Nieważne, kim jesteś, czego pragniesz i co robisz. Musisz być efektywny, musisz zarabiać, musisz pracować więcej niż inni. Musisz stanowić namacalną wartość. I to z was dziś uczynimy. Umożliwimy wam niekończący się rozwój. Zaczynamy!

W tym momencie kilkaset pracujących osób sięgnęło pod biurka, skąd wyciągnęło wcześniej niezauważone przeze mnie blaszane hełmy. Każdy hełm podłączony był do komputera grubym przezroczystym kablem.

Pan Casio poczekał, aż wszyscy włożą hełmy. Zaczął odliczać od dziesięciu i przy wypowiedzeniu „zero” wcisnął mocno guzik.

Wtedy kilkaset ludzi z drugiej strony zaczęło jeszcze głośniej stukać w klawisze; coraz szybciej i coraz głośniej. Z każdą sekundą stukanie stawało się coraz szybsze, przypominało mocne walenie pięściami. Po około dwóch minutach wybuchł pierwszy hełm, potem kolejny i kolejny, w końcu wszyscy ludzie leżeli na podłodze pozbawieni głów. Hełmy były porozrzucane bezwładnie po całym pokoju.

Podczas całej sceny Pan Casio i jego towarzysze patrzyli na tamtych ludzi kompletnie bez emocji. Po tym jak ostatni człowiek osunął się na ziemię, Człowiek Azor powiedział:

– Cholera, znowu się nie udało. Potem opuścił salę. Po nim wyszli pozostali.